Złota polska jesień puka do drzwi
Wrzesień to jedyny taki miesiąc w roku. Lato już powoli żegna się z nami, a jesień jeszcze nie weszła na dobre, a dni są wciąż długie i ciepłe. To krótkie okno, którego szkoda nie wykorzystać, bo za kilka tygodni wyjście z domu po pracy będzie oznaczało wyjście w ciemność.
Dnia jest jeszcze dużo
Na początku września słońce wstaje u nas tuż przed szóstą rano, a zachodzi po dziewiętnastej. To ponad trzynaście godzin światła, znacznie więcej niż w listopadzie.
W tym roku równonoc jesienna wypada dwudziestego trzeciego września nad ranem, gdy dzień jest równy nocy. Od tego momentu światła ubywa po kilka minut dziennie, więc koniec września to realnie ostatni czas na godzinny spacer po pracy jeszcze za widna.
Ostatnie chwile zielonych liści
Wrześniowy las jest jeszcze zielony, ale już inaczej pachnie. Liście zaczynają zmieniać barwę, bo drzewa wygaszają produkcję chlorofilu, czyli zielonego barwnika. Gdy on znika, ujawniają się barwniki obecne w liściu przez cały czas: karotenoidy dające żółć i pomarańcz oraz antocyjany odpowiedzialne za czerwień.
Najpiękniejsze kolory pojawiają się wtedy, gdy dni są słoneczne, a noce chłodne, ale bez przymrozków. Właśnie takiej pogody można się spodziewać pod koniec września, w porze zwanej babim latem, gdy w powietrzu unoszą się długie pajęcze nici.
Światło to nie luksus, to zdrowie
Naturalne światło reguluje nasz zegar biologiczny. Dawka słońca w ciągu dnia pomaga wieczorem zasnąć, poprawia nastrój i ułatwia koncentrację. Zimą, gdy wychodzimy z domu po ciemku i wracamy po ciemku, wielu osobom wyraźnie pogarsza się samopoczucie.
Wrzesień to również ostatni miesiąc, w którym w naszej szerokości geograficznej skóra wytwarza jeszcze witaminę D pod wpływem słońca. Później kąt padania promieni jest zbyt mały i przez pół roku pozostaje suplementacja, którą warto omówić z lekarzem lub farmaceutą.
Las robi z człowiekiem dobre rzeczy
Spacer po lesie to nie tylko ruch. Badania nad tak zwanymi kąpielami leśnymi wskazują, że już kilkadziesiąt minut wśród drzew obniża ciśnienie krwi i tętno oraz zmniejsza poczucie napięcia. Nie trzeba pokonywać kilometrów, wystarczy iść wolno i patrzeć.
Dla dzieci las jest najlepszym placem zabaw, jaki wymyślono, a dla dorosłych okazją, żeby przez godzinę nie zaglądać do telefonu. Zbieranie grzybów bywa dodatkową motywacją, pamiętajmy tylko, że do koszyka trafiają wyłącznie gatunki, które znamy na pewno.
Spacer, który naprawdę się liczy
Zalecenia mówią o stu pięćdziesięciu minutach umiarkowanej aktywności tygodniowo, czyli pół godziny dziennie przez pięć dni. Zwykły marsz w takim tempie, żeby dało się rozmawiać, ale już nie śpiewać, w zupełności to spełnia.
Krótki spacer po obiedzie pomaga wyrównać poziom cukru we krwi, a ruch na świeżym powietrzu poprawia sen. Osobom starszym marsz po nierównym leśnym podłożu ćwiczy dodatkowo równowagę, co zmniejsza ryzyko upadku.
Nie odkładaj tego na przyszły tydzień
Złota polska jesień trwa krótko, zwykle kilka tygodni. Nie trzeba planować wielkiej wyprawy: wystarczy park za rogiem, droga wzdłuż pola albo najbliższy las. Zaproś sąsiada, wnuka albo kogoś, kogo dawno nie widziałeś, bo wspólny spacer jest jednocześnie najtańszą i najskuteczniejszą formą kontaktu z drugim człowiekiem. Za miesiąc te same liście będą już leżały na ziemi.
Źródła:
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) - wytyczne dotyczące aktywności fizycznej i siedzącego trybu życia.
Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH - Państwowy Zakład Higieny. Zalecenia dotyczące suplementacji witaminy D w populacji polskiej.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej - dane o długości dnia i terminie równonocy jesiennej.
Przeglądy badań nad wpływem kontaktu z terenami zielonymi na zdrowie (shinrin-yoku) publikowane w International Journal of Environmental Research and Public Health.
