Przejdź do treści

Bezpłatny miesięcznik o zdrowiu dla pacjentów z Radomia i okolic. Wydawany od grudnia 1995 roku.

Artykuły

Za zbawienie ludzi

Zdrówko nr 370, wrzesień 2026, strona 23
Redakcja Zdrówka

obraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która trzyma bukiet róż i rozsypuje główki róż.
św. Teresa od Dzieciątka Jezus

Początek października naturalnie kojarzy się nam z dojrzałą jesienią i miesiącem nabożeństw różańcowych. W kalendarzu liturgicznym miesiąc ten otwiera św. Teresa od Dzieciątka Jezus, karmelitanka, zmarła w 1897 roku. W klasztorze przeżyła zaledwie 9 lat. Jej życie zapisane w „Dziejach duszy” do dzisiaj inspiruje wielu wierzących, którzy szukają duchowej drogi swojego życia. Pomimo młodego wieku zachwyca jej niezwykła dojrzałość duchowa. Św. Jan Paweł II ogłosił ją Doktorem Kościoła, podkreślając w ten sposób, że jej duchowa droga to cenny skarb dla wspólnoty wierzących.

„Mała droga” – tak nazwała swoją duchową doktrynę św. Teresa. Nie była ona owocem teoretycznych rozważań, ale osobistym doświadczeniem życiowym. Wstąpiła do klasztoru z wielkim pragnieniem, które nosiła w sercu. „Pragnę być świętą” – to westchnienie często pojawiało się w jej sercu. To gorące pragnienie świętości nie wzięło się znikąd. Zaszczepiła je jej matka, która powtarzała je swoim córkom. Młoda karmelitanka, która z takim pragnieniem przekracza progi klasztornej furty, szybko się przekonuje, że nie jest to takie proste. Rzeczywistość życia duchowego to nie tylko zachwyty i uniesienia, ale proza codzienności. To, co jednak ciągle brzmi w jej duszy, to duchowa pewność: „Dobry Bóg nie wzbudzałby pragnień, które nie mogą się spełnić”. Owo przekonanie leży w samym sercu Pisma św., ponieważ Słowo Boże uczy nas, że Bóg jest zawsze wierny swoim obietnicom. Tej pewności kurczowo się trzyma mała święta i nie zniechęca się mimo słabości. Rozwiązania szuka w Piśmie św. To właśnie tam odnajduje obraz Boga, który jest miłosierny. Kiedy zabiera się do pisania swej duchowej autobiografii, nie pisze o sobie, ale o Bogu. Wszystko, o czym chce teraz napisać, to nic innego jak opisywanie „zmiłowań Pańskich”, czyli Bożego miłosierdzia. Całe jej życie – radości i smutki, lęki i nadzieje – to wszystko widzi przez pryzmat Boga, który pochyla się nad maluczkimi, aby ich podnieść do góry.

Mniej znany aspekt jej życia to historia jej choroby i cierpienia. Młoda karmelitanka w wieku zaledwie 23 lat zaraża się gruźlicą. Druga połowa XIX wieku nie zna jeszcze lekarstwa na tę chorobę. Gruźlica powoli zabiera jej płuca, co skutkuje tym, że św. Teresie brakuje powietrza. Pierwsze objawy choroby (plucie krwią) pojawiają się w Wielki Piątek 1896 roku. Mała święta umiera 30 września 1897 roku. Gruźlica trawi jej ciało 18 długich miesięcy. Jej oddech jest coraz krótszy, urywany i płytki. Niedotleniony organizm powoli się dusi. To, co najbardziej przejmuje, to jej ostatnie słowa wypowiedziane urywanymi wyrazami: „Mój Boże, kocham Cię!”. Posiadamy dokładny zapis jej przeżywania śmiertelnej choroby w postaci tzw. „Żółtego zeszytu”. Jest to zbiór ostatnich rozmów, spisanych przez jej rodzoną siostrę, Paulinę Martin (matkę Agnieszkę od Jezusa). Zawiera on słowa i myśli świętej z ostatnich miesięcy jej życia w klasztorze karmelitanek, od maja do września 1897 roku. Święta Teresa nigdy nie mówiła o cierpieniu bez miłości. Doświadczając go w związku z ciężką chorobą, gruźlicą, która ją wyniszczała, chciała jeszcze bardziej kochać Jezusa i jeszcze bardziej pomagać ludziom w ich drodze do zbawienia. Naśladując Chrystusa, swoje cierpienia ofiarowywała za innych, aby ludziom było darowane. Obiecywała, że z nieba jeszcze intensywniej będzie wypraszać nam łaski. Będzie je „wykradać” i niczym „deszcz róż” będzie spuszczać na ziemię.

ks. Przemysław Wójcik

Tematy

Przyjaciele Zdrówka

Szpitale i instytucje