Papież i cierpienie
Dnia 22 października Kościół na całym świecie obchodzi wspomnienie liturgiczne św. Jana Pawła II. Przez lata jego piotrowej posługi nazywano go różnymi określeniami: pielgrzym pokoju, zwiastun Bożego miłosierdzia czy papież dialogu. Wśród tych tytułów nie może zabraknąć i tego: apostoł cierpienia w Chrystusie. Proszę mi pozwolić w tym miejscu na osobiste wspomnienie… Kiedy zmarł Jan Paweł II, a byłem wówczas neoprezbiterem, dyrektor szkoły, w której pracowałem, powiedziała mi: „Jego wychowało cierpienie”. Słowa te zapadły mi głęboko w pamięć. Rzeczywiście, kiedy bliżej przyjrzymy się życiorysowi Karola Wojtyły, to bez trudu dostrzeżemy wiele trudnych sytuacji.
Trzeba rozpocząć od daty 13 kwietnia 1929 roku. W ten dzień umiera mama przyszłego papieża – pani Emilia Wojtyłowa. Miała zaledwie 45 lat. Mały Karol był wtedy na lekcjach w szkole. Dowiedział się od taty, który tego dnia przyszedł po niego do sali lekcyjnej. Zachowała się fotografia Karola Wojtyły z I Komunii św. Jest ubrany na biało, trzyma świecę w dłoni a obok obrazek pamiątkowy Najświętszego Serca Pana Jezusa. Baczny obserwator zauważy smutek i powagę na twarzy dziecka. Jest już od ponad miesiąca sierotą. Kolejnym wydarzeniem jest dzień 4 grudnia 1932 roku. Tego dnia umiera starszy brat Karola – dr Edmund Wojtyła. Młody lekarz zaraził się szkarlatyną od swojej pacjentki. Antybiotyki stały się ogólnie dostępne dopiero dziesięć lat później. Miał tylko 26 lat. Św. Jan Paweł II zwierzył się kiedyś, że przeżył tę śmierć bardziej niż odejście mamy. Wynikało to z jego większej już dojrzałości i świadomości. Wreszcie trzeba jeszcze wspomnieć o śmierci taty w 1941 roku. Po powrocie z pracy, wówczas 21-letni Karol zastał ojca martwego i z pewnością było to dla niego dojmujące doświadczenie kolejnego już osierocenia. Już tych kilka faktów pokazuje, jak wiele dramatycznych wydarzeń było udziałem młodzieńca, który jednak nie załamał się, ale podjął walkę o piękny kształt swojego życia pomimo bólu i przeciwności. Dodać przy tym należy, że ci, którzy odeszli, wyposażyli Karola w niezwykły hart ducha i wolę życia, będąc dla niego bardzo mocnymi wzorcami wskazującymi na to, jak się nie poddać, ale iść w życie z nadzieją. Jesienią 1942 roku Wojtyła wstąpił do konspiracyjnego seminarium duchownego. Św. Jan Paweł II w książce pt. „Dar i Tajemnica” wspomina, że przyjął święcenia kapłańskie 1 listopada 1946 roku w Uroczystość Wszystkich Świętych. Następnego dnia w Dzień Zaduszny sprawował swoje prymicje kapłańskie. Były bardzo nietypowe. Odprawiał je w wawelskiej krypcie św. Leonarda wśród małego grona bliskich osób. Jak wspominał, modlił się wówczas za zmarłych rodziców i brata Edmunda. Ofiara Mszy św. była jednocześnie modlitwą za zmarłych i dziękczynieniem za dom rodzinny i wszelkie dobro jakie z niego wyniósł. Datę tych prymicji można uznać za fakt symboliczny.
W dniu wyboru na Stolicę Piotrową w Rzymie kardynał Karol Wojtyła miał 58 lat. To bardzo mało jak na nowego papieża. Był wysportowany i cieszył się dobrym zdrowiem. Wszystko jednak zmieniło się 13 maja 1981 roku, kiedy dokonano zamachu na jego życie na Placu św. Piotra. Zamach okazał się najcięższą jak dotąd próbą dla św. Jana Pawła II. Cierpienie jakie go spotkało, domagało się duchowego przepracowania i papież nie mógł pozostawić tego tematu odłogiem. Owocem tych przemyśleń stał się list apostolski o chrześcijańskim sensie cierpienia Salvifici doloris, który został ogłoszony 11 lutego 1984 roku, zaledwie sześć tygodni po spotkaniu w więzieniu z zamachowcem. Ów list to pierwszy i jak dotąd jedyny dokument kościelny w całości poświęcony chrześcijańskiemu ujęciu cierpienia.
ks. Przemysław Wójcik
Najbliższe wydarzenia DSZ
18.10.2026 r. (niedziela), godz. 17.15 – różaniec w intencji Służby Zdrowia w Katedrze radomskiej.
