Artykuł archiwalny
Wakacyjny kompromis
Pamiętnik Perełki
15 lipca, poniedziałek
Dzisiaj było wielkie pakowanie. Jutro wyjeżdżamy wreszcie na wakacje! W sadzie dużo pracy będzie dopiero od sierpnia, kiedy zaczną dojrzewać jabłka. Ale na razie czeka nas dwa tygodnie wypoczynku. Babcia będzie się opiekować prababcią, a Gladiator i Torreador przypilnują domu i sadu.
Jedynym problemem była trwająca już od kilku tygodni dyskusja o tym, dokąd powinniśmy pojechać, aby dobrze odpocząć (wczoraj oglądałam z rodzicami film „Quo vadis”, więc już odróżniam „gdzie” i „dokąd”). Mama chciała odpoczywać nad morzem, a tata wolał jechać w góry. Dyskusje ucichły kilka dni temu, gdy mama zaproponowała tacie pójście na kompromis. „Pojedziemy wprawdzie nad morze, ale ty możesz zabrać ze sobą buty do wspinaczki górskiej” – powiedziała wyraźnie dumna ze swojej wspaniałomyślności. Mimo to tatuś chyba nie był zachwycony tym kompromisem, gdyż bez entuzjazmu powiedział: „Dobrze”. I nie dodał „Księżniczko!”. A to znaczyło, że nie był w tym momencie w najlepszym nastroju.
Widząc poczucie porażki w oczach taty pomyślałam sobie, że muszę go koniecznie pocieszyć. „Nad morzem spotyka się czasem plaże z wydmami, po których można się wspinać prawie tak, jak po górach” – powiedziałam z nutką nadziei w głosie. „Masz rację, Marysiu”, odpowiedział tatuś, nie nazywając mnie tym razem Perełką. Udałam, że prawie tego nie zauważyłam.
Ks. dr Marek Dziewiecki
