Artykuł archiwalny
Nasze powołanie
Na Górze Przemienia widzimy, do czego powołany jest człowiek, nie tyle w jakiejś odległej przyszłości, ile, w pewnym stopniu, już w obecnym życiu. Pełna transfiguracja nastąpi w niebie. „Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki i na zawsze” 9Dn 12,3). Lecz rozpoczyna się ona już teraz. Cały proces uświęcenia jest, jak wspomniano, stopniowym przemienieniem, stawaniem się coraz bardziej prześwietlonym przez Tego, który przyszedł na świat jako „światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka” (J 1,9). Tradycja zakonu karmelitańskiego wyraźnie to akcentuje: celem karmelity jest dążenie do czystości serca, aby, na ile to możliwe, już w tym życiu mieć udział w chwale Boga. Człowiek ma swoje centrum poza sobą, w Chrystusie. To samo należy powiedzieć o Kościele. Można siebie zrozumieć, tylko patrząc na Chrystusa. Kiedy mówimy o Kościele – zwykle, żeby go skrytykować – to najczęściej zapominamy o tym, że jego centrum jest Chrystus, że Kościół promieniuje Chrystusem.
(Wilfrid Stinissen)
