Przejdź do treści

Bezpłatny miesięcznik o zdrowiu dla pacjentów z Radomia i okolic. Wydawany od grudnia 1995 roku.

Artykuł archiwalny

Wszelkie cierpienie może przynieść owoc

Redakcja Zdrówka

To, co się stało z dziećmi zamordowanymi w Betlejem z rozkazu Heroda (por. MT 2,16-18) może rzucić pewne światło na tajemnicę ukrytą w straszliwym, niedobrowolnym cierpieniu, jakie dotyka tylu ludzi. Te maleńkie betlejemskie dzieci zostały oczywiście zamordowane ze względu na Chrystusa, lecz one nie oddały za Niego swego życia dobrowolnie i nie mówiły bynajmniej: „Dzięki Ci, dobry Boże, że możemy umierać jak męczennicy”. Przeciwnie, one zapewne głośno krzyczały i z całą siłą stawiały opór żołnierzom Heroda. A jednak Kościół nigdy nie miał wątpliwości, żeby uznawać je za męczenników, od samego początku były czczone jako święte dzieci. Również do ich cierpienia i śmierci odnoszą się słowa Tertuliana, że krew męczenników jest zasiewem nowych chrześcijan. Najwyraźniej nie do końca jest prawdą, że cierpienie, aby było owocne, musi być dobrowolnie zaakceptowane. Może się zdarzyć, ze człowiek nie jest jeszcze w stanie albo już dłużej nie potrafi mówić Bogu „tak”; może być tak, że to cierpienie jest już tak intensywne, że po prostu przekracza ludzkie siły, ale z tej racji nie dzieje się ono na próżno i nie jest jakimś absurdem. Istnieje tajemnicza wspólnota pomiędzy ludźmi – w Kościele mówimy o wspólnocie świętych – która sprawia, że jeden za drugiego może mówić „tak”.

Wyobraźmy sobie, jak Maryja cierpiała, słysząc, ze dzieci w Betlejem zabijano ze względu na jej Dziecko. Cierpienia tych dzieci i ich rodziców ona przyjęła na siebie, za nich powiedziała „tak”, przedstawiła Bogu to, czego oni sami nie mogli uczynić.

(Wilfrid Stinissen)

Tematy

Przyjaciele Zdrówka

Szpitale i instytucje