Artykuł archiwalny
Przemiana uczuć
Warto poświęcić nieco szczególniejszą uwagę życiu uczuciowemu. Przecież każdy z nas coś „czuje”, jest zawsze coś, co bardzo nas dotyka. Współcześnie nierzadko przecenia się uczucia; niejednokrotnie normę życia stanowi to, co „się czuje”. To dość poniżające dla człowieka, żeby tak mała cząstka jego potencjału miała mieć aż takie znaczenie. Jesteśmy czymś więcej niż uczuciami. Jednak to Bóg stworzył życie uczuciowe i według Jego zamysłu ma ono zająć specjalne miejsce w naszej wspólnocie z Nim.
Aby tak się stało, musi ono zostać p o d p o r z ą d k o w a n e, musimy pozwolić naszemu rozumowi – oświeconemu wiarą, i woli – kierowanej miłością, aby stały się przewodnikami życia uczuciowego. To zakłada radykalną wewnętrzną ascezę oraz czuwanie, lecz ten kto odważy się podjąć taki wysiłek, doświadczy cudownej transfiguracji życia uczuciowego. Stanie się ono instrumentem, lirą w rękach Boga, a kiedy on uderza w struny, rozbrzmiewa prawdziwie c u d o w n a muzyka. Zarówno ból, jak i radość będą niebiańskimi tonami bez cienia rozczulania się nad sobą. Choć takie przekształcenie nigdy w pełni nie dokona się w nas tutaj na ziemi, możemy go już zasmakować, będąc gotowi zrezygnować z powierzchownych uczuć. Im więcej naszego potencjału zostanie poddane owej transfiguracji, tym bardziej Bóg będzie uwielbiony.
(Wilfrid Stinissen)
