Artykuł archiwalny
Mistyka miłości
W czasach, gdy szafuje się słowem „miłość”, również w odniesieniu do wyrafinowanego egoizmu, stosowne jest na nowo odkryć mistykę miłości. Każde spotkanie może mieć związek z mistyką, ponieważ w nim możemy antycypować niebiańskie spotkanie z Chrystusem. Już teraz kontakt z Nim jest możliwy, oczywiście pod zasłoną, ale jest to ten sam Pan, którego kiedyś, po naszej śmierci, spotkamy już „bez zasłony”. Osoba, którą poznaję, może być rubaszna, bezczelna, odrażająca. Może się zdarzyć, ze moje ciało i serce będą się wzdragać przed bliskością kontaktu z nią, przynajmniej tak mi się będzie zdawało, żebym tylko nie zaraził się od niej złem. Może się zdarzyć, że będę ją musiał upomnieć albo odmówić jej tego, czego ode mnie żąda. Jednak nigdy nie wolno mi zapominać o tym, że głęboko w tej osobie zamieszkuje Jezus Chrystus. Rzeczywistość często bardzo radykalnie różni się od tego, co widzimy. Kiedy patrzę na monstrancję stojącą na ołtarzu, widzę coś, co wygląda jak chleb, ale co jest Jezusem Chrystusem. Każdy człowiek jest jak taka monstrancja. Podobnie jak muszę uwierzyć, aby w białej hostii rozpoznać Chrystusa, tak też muszę uwierzyć, żeby odkryć Go w człowieku. To wiara jest tym potencjałem, który otrzymaliśmy, by nie zatrzymywać się na cieniu, ale wnikać w rzeczywistość.
(Wilfrid Stinissen)
